Posty

Wyświetlam posty z etykietą okruchy życia

Zen w czasach pandemii

Obraz
  - Puk puk - Kto tam? - Covid 19 - Ale jak to? Nie zapraszaliśmy! - Dostałem zgłoszenie, że mam dostarczyć chorobę. No to jestem. I co mi Pani zrobi! Gość, choć nieproszony, a nawet dostający jasne sygnały, że nie mamy dla niego czasu ani miejsca, rozgościł się jednak i został z nami tyle, ile ustawa przewiduje. Dobre chociaż to, że nie narobił za dużo szkód i nie zabrał ofiar. Poterroryzował trochę naszą rodzinę, dał jakieś dziwne lekcje do odrobienia: ćwiczenia z leżenia, z nic nie robienia, z utrzymywania dystansu we własnym domu i z dziwnej logistyki codziennej. A potem dał się oswoić i powiedział, żebyśmy się nie bali, bo nikomu z nas krzywdy już nie zrobi. Poszedł sobie, a my zostaliśmy z kolejnym tygodniem ćwiczeń z siedzenia w domu. I z Mistrzem Zen – a jakże! To właśnie o Mistrzu chcę dziś opowiedzieć. Ma 14 lat, 170 cm wzrostu, lekki zarost, wyraziste brwi i kędzierzawą czuprynę. No i jest autystyczny. Nadal niewiele mówi, a jeśli już, to jest to wyrażenie ...

Życiowy tekst o umieraniu

Obraz
Moja Babcia odeszła miesiąc temu. Pierwszego września była już absolutnie gotowa. Nic, tylko wziąć ją za rękę i towarzyszyć aż do bramy. Patrzeć jak jej sylwetka niknie w oddali. A jednocześnie tuż obok pozostaje namacalny ślad, że była. I w pewnym sensie jest nadal. Żyje, choć umarła. Opowiadała mi kiedyś o swojej krewnej, która zasnęła na wieki siedząc sobie na ławce w ogrodzie, z głową wspartą na ramieniu syna. Był miły słoneczny dzień, siedzieli razem w milczeniu i w pewnym momencie syn zorientował się, że jej już tam nie ma. Odeszła. Od innej kobiety słyszałam też historię śmierci jej babci. Pewnego dnia powiedziała: „Czuję, że dziś umrę. Przynieś mi kiełbasy, mam straszną ochotę na kiełbasę”. Siadła sobie na ogrodowej huśtawce, a że była drobna, nogi jej lekko dyndały gdy zajadała tę kiełbasę ze smakiem. I tak właśnie odeszła. Na ławce w promieniach słońca, z niedojedzonym pętkiem w dłoni i lekkim uśmiechem na ustach. Rozmowy o umieraniu były ważnym elementem mojego wspólne...

Cierp-live 2 i Wakacje Pokątne

Obraz
 Wakacje Pokątne powoli dobiegają końca. Myślałam, że będzie ciemniej, trudniej… Wiedziałam, że decydując się na opiekę nad MojąBabcią na tym etapie jej życia, w pakiecie kupuję cierpienie. Nie wiadomo ile, jak długo i jakiego koloru… Jest błękitne, jak pokój Babci i jej rzeczy. Obchodzi się ze mną łagodnie, daje się oswoić i przyjąć. Zostawia we mnie ślady. Tatuaż, tylko że wewnątrz. Jego kształt do końca pozostanie niewiadomą. Biorę go – będzie mój, niepowtarzalny, pokątny. Na razie jest błękitny… [Górna część złoconego barokowego lustra na tle szarobłękitnej ściany. W lustrze odbija się sufit i górna część szarobłękitnych zasłon - rząd żabek z prześwitami. fragment pokoju Babci] Nie jestem jedyną osobą opiekującą się Babcią na co dzień, mogę liczyć na wsparcie. Dzięki Tacie, który dyżuruje w nocy, mogę spać we własnym łóżku. Dzięki moim rodzicom Mistrz Zen ma więcej wrażeń. Dzięki Mamie mogę oddalić się od domu na więcej niż parę kilometrów. Dzięki MamieTomasza („teścio...

Cierp-live

Obraz
Rok temu zrobiłam taką notatkę: „Moja Babcia dziś po kawce i piernikach, wyciągnęła się wygodnie w łóżku, a wentylator łagodnie ją chłodził. Zapatrzyła się w sufit, zadumała i wypaliła: - Nigdy bym nie pomyślała, że będę tak długo żyła. I po co? A potem popatrzyła na mnie i dodała z uśmiechem: - Wam przybędzie cierpliwości.” A dziś nadal jestem przy niej i uczę się przestrajać na coraz wolniejszy rytm jej oddechu, coraz słabszy głos i coraz mniejszą obecność. Na podawanie wody po kropelce do uchylonych ust – byle nie za dużo tych kropelek naraz… Być może jeszcze śnią jej się smaki i zapachy - pierniki, kawa, filiżanki i spodeczki. Teraz już jedzenie jest trudne, bo trzeba je przełykać, ale jeszcze wczoraj Babcia mówiła coś o tym, że musi gdzieś odłożyć ciasteczko. To musiał być miły sen, choć wyraźnie brakowało w nim talerzyka. Czasem też śni jej się, że coś musi natychmiast - gdzieś iść, już się ubierać i zdążyć: „Muszę iść na autobus. Odprowadzisz mnie?”. Musi mi jeszcze prze...

Mistrz Zen, handpan i skoki ze spadochronem ;)

Obraz
Przypadkiem trafiłam na piękne zdjęcie przedstawiające młodego mężczyznę stojącego przy łóżku i trzymającego na rękach drobnego staruszka (a może staruszkę?)  z komentarzem: „Jeżeli ktoś naprawdę chce przekraczać siebie, to zamiast skakania ze spadochronem polecam mycie dziadków w hospicjum.” … I choć tego nie planowałam – opowiem jak spędzam tegoroczne wakacje. Pokątnie… Nawet bardzo pokątnie. Nie wdając się w szczegóły śmiało mogę powiedzieć, że mam za sobą już dobre kilka tygodni skoków ze spadochronem. A właściwie początkowo były to skoki na bungee 😉 Tyle, że nie skakałam sama, a z Moją Babcią, dla której było to czymś równie nowym i trudnym, jak dla mnie. „Spadochronem” okazało się początkowo łóżko rehabilitacyjne, a właściwie szpitalne, które znacznie ułatwiło „skoki”, później mój nowy projekt fotograficzno-turystyczny 😉 #WakacjePokątne , a następnie… handpan! Czyli nieplanowana akcja internetowa * o bardzo zaskakujących efektach. Co ma jedno do drugiego? Wbrew pozor...

"Jak ona to robi?"

Obraz
Czasem ktoś mnie pyta skąd biorę siłę i jak ogarniam tyle rzeczy. Podobne pytanie padło na wczorajszym spotkaniu dla rodziców małych dzieci z niepełnosprawnościami, na które zostałam zaproszona do Błonia. Coś nawet odpowiedziałam, chyba nawet sensownie, ale nie do końca pamiętam co. Nie lubię tego pytania, bo wcale nie mam poczucia, że mam siłę i że faktycznie ogarniam. Funkcjonuję jako-tako dzięki wyrozumiałości i cierpliwości osób, które mam wokół i które są gotowe pomóc kiedy nie daję sobie rady z różnych powodów. Nie chciałam wchodzić w ten temat zbyt głęboko, odesłałam więc uczestników spotkania do książki „Łebki od Szpilki” Anieszka Szpila, bo uważam że to fajna książka, która uczy dystansu i akceptacji. Myślę, że to dzięki nim mniej sił tracę niepotrzebnie. Wcale nie mam ich dużo, a bardzo szybko się męczę i łatwo ulegam przeciążeniu. Spotkanie było długie i właściwie w całości składało się z dość pogłębionego wywiadu ze mną. Taką formułę nadała psycholożka, która je prowad...