Posty

Wyświetlam posty z etykietą Mistrz Zen

Zen w czasach pandemii

Obraz
  - Puk puk - Kto tam? - Covid 19 - Ale jak to? Nie zapraszaliśmy! - Dostałem zgłoszenie, że mam dostarczyć chorobę. No to jestem. I co mi Pani zrobi! Gość, choć nieproszony, a nawet dostający jasne sygnały, że nie mamy dla niego czasu ani miejsca, rozgościł się jednak i został z nami tyle, ile ustawa przewiduje. Dobre chociaż to, że nie narobił za dużo szkód i nie zabrał ofiar. Poterroryzował trochę naszą rodzinę, dał jakieś dziwne lekcje do odrobienia: ćwiczenia z leżenia, z nic nie robienia, z utrzymywania dystansu we własnym domu i z dziwnej logistyki codziennej. A potem dał się oswoić i powiedział, żebyśmy się nie bali, bo nikomu z nas krzywdy już nie zrobi. Poszedł sobie, a my zostaliśmy z kolejnym tygodniem ćwiczeń z siedzenia w domu. I z Mistrzem Zen – a jakże! To właśnie o Mistrzu chcę dziś opowiedzieć. Ma 14 lat, 170 cm wzrostu, lekki zarost, wyraziste brwi i kędzierzawą czuprynę. No i jest autystyczny. Nadal niewiele mówi, a jeśli już, to jest to wyrażenie ...

Sekrety Mistrza Zen

Obraz
[Granitowa podłoga, a na niej fragmenty dwóch kartek z nutami, posklejanych niedbale trzema kawałkami tęczowej taśmy. Utwór ma tytuł "Secrets"] Mistrz Zen jest osobą bardzo tajemniczą. Nie do końca wiem czy sam tak chce, czy tak to po prostu wychodzi ze względu na jego trudności językowe. „Polska język trudna język” - to się daje mocno odczuć kiedy próbuje się go uczyć. Bycie z Mistrzem Zen jest więc jednocześnie intensywnym byciem OBOK. Najczęściej nie mam pojęcia o czym myśli, czym jest pochłonięty kiedy nie zajmuje się niczym widocznym, co też kmini jego głowa i co kryje się za tym nieprzeniknionym spojrzeniem. Czasem mam pomysł i udaje mi się go zweryfikować, bo Mistrz odpowiada na moje przypuszczenia, a czasem zostaję z niczym. Bez „tak”, bez „nie”, bez jakiejkolwiek wskazówki. Chyba się przyzwyczaiłam. Tak jak jestem przyzwyczajona do tego, że większość znanych mi osób mówi i nie wydaje mi się to niczym szczególnym. Pamiętam jednak jak czarodziejski był czas, kie...

Mistrz Zen, handpan i skoki ze spadochronem ;)

Obraz
Przypadkiem trafiłam na piękne zdjęcie przedstawiające młodego mężczyznę stojącego przy łóżku i trzymającego na rękach drobnego staruszka (a może staruszkę?)  z komentarzem: „Jeżeli ktoś naprawdę chce przekraczać siebie, to zamiast skakania ze spadochronem polecam mycie dziadków w hospicjum.” … I choć tego nie planowałam – opowiem jak spędzam tegoroczne wakacje. Pokątnie… Nawet bardzo pokątnie. Nie wdając się w szczegóły śmiało mogę powiedzieć, że mam za sobą już dobre kilka tygodni skoków ze spadochronem. A właściwie początkowo były to skoki na bungee 😉 Tyle, że nie skakałam sama, a z Moją Babcią, dla której było to czymś równie nowym i trudnym, jak dla mnie. „Spadochronem” okazało się początkowo łóżko rehabilitacyjne, a właściwie szpitalne, które znacznie ułatwiło „skoki”, później mój nowy projekt fotograficzno-turystyczny 😉 #WakacjePokątne , a następnie… handpan! Czyli nieplanowana akcja internetowa * o bardzo zaskakujących efektach. Co ma jedno do drugiego? Wbrew pozor...

O normach

Obraz
[Postać widoczna od tyłu: osoba w białej koszuli i niebieskich spodniach, z białymi anielskimi skrzydełkami na plecach, powiewająca tęczową flagą. W tle fasada kościoła oraz grupa policjantów w odblaskowych kamizelkach] Wiecie co to są „ciche brawa”? To „oklaski” w języku migowym – unosimy ręce i „wkręcamy żaróweczki”. Od razu widać ten aplauz, ale nikomu nie daje on po uszach. Słyszałam o tym kiedyś, ale pierwszy raz doświadczyłam   w Krakowie na konferencji dotyczącej autyzmu (a nie niepełnosprawności słuchu). Jakie to było odświeżające! Przeniosło mnie do wspomnień z wczesnego dzieciństwa MistrzaZen. Pamiętam, że gdy był podekscytowany trzepotał całym sobą, a ja robiłam to samo – tak dzieliliśmy radość. Machanie rękami, choć dość dziwaczne, było bardzo fajne. Aż do czasu, kiedy zaczęłam się poważnie niepokoić jego ścieżką rozwoju. Wiele wskazywało na opóźnienie i nie pasowało do normy. Nie umiałam już tak trzepotać. Czytałam gdzieś, że dziecko trzeba naśladować, jednak...

Wrocław Na Dobrze

Obraz
# MistrzZen A teraz pora wyjaśnić wreszcie po co właściwie tłukłam się z Mistrzem w te i nazad pociągiem relacji Warszawa-Wrocław! Otóż jechaliśmy tam, by Łukasz mógł odebrać wyróżnienie i zobaczyć swoją pracę na wernisażu wystawy pokonkursowej ("Twój obraz wisi w galerii w innym mieście daleko, bo bardzo się podobał ludziom. Pojedziemy pociągiem to zobaczyć i dostaniesz dyplom"). Przy okazji obejrzał tam jeszcze prace swoich koleżanek i kolegi ze szkoły oraz inne prace z całej Polski, wyróżnione na VII ogólnopolskim biennale malarstwa „Niech Żyje Kolor!”. Impreza odbywała się pod patronatem wrocławskiej ASP – czyli spora sprawa! Pozaszkolna Placówka Dać Szansę była jedyną placówką specjalną, która wzięła udział w tym konkursie, więc tym bardziej nie mogłam sobie darować tego wydarzenia. Nikt inny nie mógł pojechać, a Mistrz ucieszył się z perspektywy podróży pociągiem ( relacja ). Na dworcu czekała na nas Ciocia Agulka (vel Lucy Lu ), a po chwili jakieś pa...

Notatki z podróży powrotnej

Obraz
C.d. czyli notatki z podróży powrotnej: „Z przyczyn technicznych Wars jest nieczynny. Za utrudnienia przepraszamy.” – usłyszeliśmy komunikat z głośników w wagonie (bez przedziałów) - Hehe, z przyczyn technicznych – odezwał się chichot dwóch opalonych i połyskliwych pań siedzących po przekątnej za nami. - Trudno jest obsługiwać na leżąco. Hehe. - Pan Wars zaniemógł – panie cieszyły się jedna przez drugą - Ale radził sobie świetnie , póki stał. To trzeba przyznać. – włączył się elegancki pan w garniturze szykujący się do wyjścia – Stał prosto jak żołnierz , ani mu się nie ulewało, ani nic. Tylko miał kłopoty z artykulacją. Ssukrem? – zademonstrował przybierając pijacki wyraz twarzy. „Z powodu awarii jednostki, pociąg jest opóźniony o około 40 minut” – dało się znów słyszeć z głośnika. Awaria jednostki – to zabrzmiało intrygująco. - Zwykle jak jest opóźnienie – zauważyłam – dają gratis herbatę lub kawę, ciekawe jak będzie tym razem, skoro Wars… - Wars zaniemógł. Leży. – u...

Jedziemy z Mistrzem do Wrocławia!

Obraz
Wiedzieliście, że można wylosować miejsca BEZ okna? Otóż można i dostało się właśnie nam. I tak trzeba było się wymieniać, żebyśmy siedzieli razem - tyle narodu podróżuje dziś pociągiem do Wro, a prawie każdy jedzie sam. System w IC dba o to, by klient nie musiał siedzieć z kimś jeśli nie jest to konieczne. 1) Daliśmy radę zdążyć na pociąg 5:45! 2) Mistrz (prawie) zdążył zjeść śniadanie - kanapka sztuk raz, z "masłem chałkow ym" (sezamowe własnej roboty) 3) zgodził się na kupno bułeczki w sklepie na dworcu 4) W pociągu zgodził się ją zjeść i zjadł 5) Nie zgodził się.zdjąć kurtki ani kaptura 6) Nie chce żebym spała, ale jestem na to przygotowana - mam ze sobą jedyną od roku książkę, przy której ani razu nie zasnęłam (dzięki Agnieszka Szpila!) - to moja tajna broń (może zadziała również przy drugim czytaniu) 7) Zorientowałam się, że nie wzięłam w końcu awaryjnych spodni dla Mistrza - zostały w przedpokoju 8) Mistrz wypił pół litra wody (+ wcześniej w domu k...

Strajk Rodziców Osób Niepełnosprawnych

Obraz
W Dzień Próby ciężko było nam wstać. Mistrzowi również. Długo kompletował i układał swoje skarby, pląsał po łazience śpiewając i nie mogąc zdecydować się na konstruktywniejsze ruchy. Powiedzieliśmy mu gdzie i po co idziemy: "Na demonstrację. Pamiętasz? Byłeś już na demonstracjach. Podobało Ci się, były bębny i mogłeś skakać." Nie chciałam mówić mu co to za demonstracja, bo bałam się, że pęknę - to wszystko już mnie przerastało od kilku dni. Choć demonstracja była na 11:30, Mi strz wyszedł z domu głodny i zestresowany (brak śniadania = brak istotnego elementu rutyny). Zgodnie z umową, po drodze nabył w sklepie dwie paczki wafli ("Łukasz, trzy nie zmieszczą się tacie do plecaka, trzeba jedną odłożyć") i z nimi maszerował dalej, nie pozwalając żadnej otworzyć ani schować. Ciężko mu było, co chwila przytulał się do mnie jakby od tego zależało jego życie. Jak dotąd na demonstracjach czuł się świetnie... Ta dla mnie była jednak inna niż poprzednie (podczas m...

Pieśń Mistrza Zen

Obraz
Dziś przed snem Mistrz Zen śpiewał tak: "Choć nie umiem się wysłowić I czekamy I na przedmiot My możemy cię wysłowić Choć nie umiem się wysłowić I czekamy I na przedmiot Czas najlepszy Czas najlepszy Nie będziemy cię wysławiać Czas najlepszy Czas najlepszy"

Dzień Myśli Braterskiej

Obraz
Nigdy nie byłam harcerką, tak jakoś wyszło. Nigdy nie ciągnął mnie mundur, a właściwie, to nawet odpychał. Ciągnął mnie las, namioty, obozy. Ale kobiety z rodziny mówiły, że to dla mnie za trudne warunki, że są alarmy nocne i każą biegać z ciężkim plecakiem wokół obozu, że nocą na warcie każą stać... No to mi się odechciało. Koleżanki z podstawówki dawały radę, ja uwierzyłam, że nie dam. Na pierwszy obóz pojechałam mając 20 lat dzięki bratu. Bez munduru, za to z ciężkim plecakiem, który nosiłam co dzień w nowe miejsce, gdzie na ognisku gotowaliśmy ryż z zanętnikiem i parszywą herbatkę z okruchami lasu. Rozwaliłam wargę i musiałam jechać stopem żeby ją szyć (dziś żałuję, że blizna została tak mała i nikt jej nie widzi). I jakoś dałam jednak radę. I może te dziesięć, dwanaście lat wcześniej też bym dała! I byłabym pewnie kimś trochę innym, trochę może mocniejszym, może miałabym więcej wspomnień - materiału by siebie budować jako osobę silną, która MOŻE i DA RADĘ. Nie na "m...