Posty

Wyświetlam posty z etykietą więcej-niż-tolerancja

Chcemy Całego Życia

Obraz
Mistrz Zen ma 12 lat. Przestałam pracować zawodowo gdy miał około dwóch. Kariery, pomimo ukończonych studiów, delikatnie mówiąc nie zrobiłam. Mając troje dzieci, w tym dwoje ze spektrum autyzmu zwyczajnie nie umiałam. Może niezaradna jestem po prostu i wszystko moja wina... Dzięki stosownemu zapisowi w orzeczeniu Mistrza mogę pobierać świadczenie w wysokości wywalczonej podczas poprzedniej okupacji Sejmu w 2014 roku przez zdesperowane rodziny dzieci z podobnymi orzeczeniami. Papiery te określają zdolność dziecka do "samodzielnej egzystencji". Im niższa - tym większa szansa na świadczenie dla rodzica. Żyć - nie umierać! Żyć - nie pracować! Alleluja! Słodko, prawda? Przyznaję - na początku to była spora ulga, bo dzielenie ról to niezłe wyzwanie. Nie tylko logistyczne, ale i emocjonalne. Poziom stresu związanego z sytuacją rodzinną jest tak wysoki, że nie każdy da radę jeszcze coś z siebie dać w pracy. A perspektywą nie jest tutaj stanięcie na rzęsach i zwalczenie c...

“Because I'm the Mother, That's Why!”

Obraz
“Because I'm the Mother, That's Why!” Kubek z takim napisem chcieli mi podarować przyjaciele, ale… gdy wrócili do sklepu by go kupić, już go nie było – jedyny egzemplarz dostanie ktoś inny. Czuję się jednak obdarowana i na swój sposób posiadam go w mojej kolekcji. Mogę napić się herbaty w wirtualnym kubku – nie każdy ma takie szczęście. Wczoraj rano pojechałam pociągiem poprowadzić szkolenie dla trzydziestu osób pracujących w szkołach na stanowiskach dyrektorskich, pedagogicznych i psychologicznych. Dwie części po półtorej godziny każda, z przerwą na obiad. Temat trochę mój, a trochę narzucony, ale ok – czułam, że dam sobie radę. Jadąc ze zdziwieniem odkryłam, że nie boję się już tych ważnych, eleganckich pań, które przywykły do tego, że na co dzień to one uczą i to ich się słucha. Nie boję się już ich ocen, nie boję się też wizytatorek, które przyglądają się mojej pracy. Nikt nie uczył mnie jak projektować i prowadzić warsztaty, bazuję na własnych obserwacja...

Dzień Myśli Braterskiej

Obraz
Nigdy nie byłam harcerką, tak jakoś wyszło. Nigdy nie ciągnął mnie mundur, a właściwie, to nawet odpychał. Ciągnął mnie las, namioty, obozy. Ale kobiety z rodziny mówiły, że to dla mnie za trudne warunki, że są alarmy nocne i każą biegać z ciężkim plecakiem wokół obozu, że nocą na warcie każą stać... No to mi się odechciało. Koleżanki z podstawówki dawały radę, ja uwierzyłam, że nie dam. Na pierwszy obóz pojechałam mając 20 lat dzięki bratu. Bez munduru, za to z ciężkim plecakiem, który nosiłam co dzień w nowe miejsce, gdzie na ognisku gotowaliśmy ryż z zanętnikiem i parszywą herbatkę z okruchami lasu. Rozwaliłam wargę i musiałam jechać stopem żeby ją szyć (dziś żałuję, że blizna została tak mała i nikt jej nie widzi). I jakoś dałam jednak radę. I może te dziesięć, dwanaście lat wcześniej też bym dała! I byłabym pewnie kimś trochę innym, trochę może mocniejszym, może miałabym więcej wspomnień - materiału by siebie budować jako osobę silną, która MOŻE i DA RADĘ. Nie na "m...

Żyję w raju dla matek dzieci z autyzmem

Obraz
Odebrałam dziś Łukiego z basenu. Głowę miał do połowy mokrą bo stanowczo odmówił współpracy przy suszeniu. - Nie ma problemu, jest ciepło - rzekłam. - Właśnie, inaczej bym go tak nie wypuścił - uśmiechnął się opiekun. Pani siedząca obok podała mi suszarkę: - Proszę, akurat mam. Pomyślałam, że fajnie będzie skorzystać i zobaczyć co zrobi Łukasz. Spokojnie pozwolił sobie dosuszyć włosy, zmienił buty, odniósł worek panu szatniarzowi i elegancko powiedział dziękuję. Wyszliśmy. Słoneczko, ciepełko, polecieliśmy na skarpę pobiegać po hopkach dla rowerzystów. Chyba opił się wody na tym basenie... Na szczęście na skarpie drzewek pod dostatkiem ;) Zeszliśmy na dół - budynki, ulica, mury, a tu widać, że drzewko znów by się przydało. Łukasz potwierdził, że chce do ubikacji więc rozpoczęłam poszukiwania. W Biedronce? - Naprawdę nie mamy. Na stacji benzynowej? - Podobno w Biedronce jest, u nas nie da rady. Łukasz już prawie płacze gdy docieramy do restauracji. - Proszę, niech korzysta. W zasadzi...