Posty

Cierp-live

Obraz
Rok temu zrobiłam taką notatkę: „Moja Babcia dziś po kawce i piernikach, wyciągnęła się wygodnie w łóżku, a wentylator łagodnie ją chłodził. Zapatrzyła się w sufit, zadumała i wypaliła: - Nigdy bym nie pomyślała, że będę tak długo żyła. I po co? A potem popatrzyła na mnie i dodała z uśmiechem: - Wam przybędzie cierpliwości.” A dziś nadal jestem przy niej i uczę się przestrajać na coraz wolniejszy rytm jej oddechu, coraz słabszy głos i coraz mniejszą obecność. Na podawanie wody po kropelce do uchylonych ust – byle nie za dużo tych kropelek naraz… Być może jeszcze śnią jej się smaki i zapachy - pierniki, kawa, filiżanki i spodeczki. Teraz już jedzenie jest trudne, bo trzeba je przełykać, ale jeszcze wczoraj Babcia mówiła coś o tym, że musi gdzieś odłożyć ciasteczko. To musiał być miły sen, choć wyraźnie brakowało w nim talerzyka. Czasem też śni jej się, że coś musi natychmiast - gdzieś iść, już się ubierać i zdążyć: „Muszę iść na autobus. Odprowadzisz mnie?”. Musi mi jeszcze prze...

Mistrz Zen, handpan i skoki ze spadochronem ;)

Obraz
Przypadkiem trafiłam na piękne zdjęcie przedstawiające młodego mężczyznę stojącego przy łóżku i trzymającego na rękach drobnego staruszka (a może staruszkę?)  z komentarzem: „Jeżeli ktoś naprawdę chce przekraczać siebie, to zamiast skakania ze spadochronem polecam mycie dziadków w hospicjum.” … I choć tego nie planowałam – opowiem jak spędzam tegoroczne wakacje. Pokątnie… Nawet bardzo pokątnie. Nie wdając się w szczegóły śmiało mogę powiedzieć, że mam za sobą już dobre kilka tygodni skoków ze spadochronem. A właściwie początkowo były to skoki na bungee 😉 Tyle, że nie skakałam sama, a z Moją Babcią, dla której było to czymś równie nowym i trudnym, jak dla mnie. „Spadochronem” okazało się początkowo łóżko rehabilitacyjne, a właściwie szpitalne, które znacznie ułatwiło „skoki”, później mój nowy projekt fotograficzno-turystyczny 😉 #WakacjePokątne , a następnie… handpan! Czyli nieplanowana akcja internetowa * o bardzo zaskakujących efektach. Co ma jedno do drugiego? Wbrew pozor...

Dlaczego "Wywody Pokątne"? - część druga

Obraz
Wakacje też mamy pokątne, ale za to jakie ładne zdjęcia ;) Na wakacyjny wypad możemy przeznaczyć 2-3 godziny w ciągu dnia - trzymamy się więc blisko domu. Dlaczego? Odpowiedź tutaj :) [Piaszczyste koryto wyschniętej rzeczki z klifem po lewej stronie, przy nim bokiem stoi Mistrz Zen, nogą grzebie w piasku. Po lewej na pierwszym planie liściaste gałęzie wierzby. W tle rzeka i jej przeciwległy zielony brzeg.] [Kwiaty kosmei w kolorze biskupim prześwietlone słońcem na tle ciepłej zieleni] [Mistrz Zen wchodzący na skałę, fotografowany lekko od dołu, w tle drzewa] [Mistrz Zen idący ścieżką wzdłuż torowiska z trakcją elektryczną, wokół dzika zieleń.] [Po lewej na pierwszym planie Portret Mistrza Zen w ciemnym kapturze, z profilu. W tle lekko rozmazany widok z okna pociągu - torowisko, szare ogrodzenie na tle zieleni, po prawej szary słup trakcyjny, w oddali jasna wieża nastawni i niskie szare zabudowania] [Wysokie trawy z jasnymi kłosami podświetlone zachodzącym...

Dlaczego „Wywody Pokątne”? - część pierwsza

Obraz
Pierwsze były #OgrodyPokątne – zdjęcia, które robiłam chodząc po mieście zwykłymi, utartymi drogami – z Mistrzem, po Mistrza, na zakupy itp. Po próbach uwieczniania tego co mnie zachwycało telefonem, zdecydowałam się nosić ze sobą aparat by potem nie żałować 😉 Czasem gdzieś się lekko spóźniłam z powodu fotografowania tego co pokątnie gdzieś wyrosło, ale uznałam że te chwile są mi potrzebne. Jak łyk świeżego powietrza, jak muzyka. Jak kawa w „starbuniu” dla niektórych. Jak nowa sukienka, para butów lub szminka dla innych. Uznałam, że mam prawo do swoich malutkich(naprawdę!) spóźnień i zawisania z aparatem wśród ulicznego ruchu nad roślinką, która wyrosła tam, gdzie jej nie proszono, ale za to z pokątnym wdziękiem, który do mnie przemawia. Mistrz Zen umie czekać w takich chwilach – nie pogania mnie, jest blisko i zasłania sobą lub odsłania światło jeśli go o to proszę, choć jego zainteresowanie obiektami moich zabiegów jest raczej umiarkowane. Wiem, że wiele osób wieczorami ogląda ...
Obraz
#MojaBabcia Z notatek baaardzo Starszej Pani

"Jak ona to robi?"

Obraz
Czasem ktoś mnie pyta skąd biorę siłę i jak ogarniam tyle rzeczy. Podobne pytanie padło na wczorajszym spotkaniu dla rodziców małych dzieci z niepełnosprawnościami, na które zostałam zaproszona do Błonia. Coś nawet odpowiedziałam, chyba nawet sensownie, ale nie do końca pamiętam co. Nie lubię tego pytania, bo wcale nie mam poczucia, że mam siłę i że faktycznie ogarniam. Funkcjonuję jako-tako dzięki wyrozumiałości i cierpliwości osób, które mam wokół i które są gotowe pomóc kiedy nie daję sobie rady z różnych powodów. Nie chciałam wchodzić w ten temat zbyt głęboko, odesłałam więc uczestników spotkania do książki „Łebki od Szpilki” Anieszka Szpila, bo uważam że to fajna książka, która uczy dystansu i akceptacji. Myślę, że to dzięki nim mniej sił tracę niepotrzebnie. Wcale nie mam ich dużo, a bardzo szybko się męczę i łatwo ulegam przeciążeniu. Spotkanie było długie i właściwie w całości składało się z dość pogłębionego wywiadu ze mną. Taką formułę nadała psycholożka, która je prowad...
Obraz
# MojaBabcia ostatnimi czasy rano jest bardzo słaba i zaspana.Tym razem spała bardzo twardo, a była już najwyższa pora wziąć leki. Postanowiłam ją obudzić. Nie zareagowała na zwykły dotyk, więc zaczęłam wygłaskiwać ją do życia bardziej intensywnie, a nawet z pewnym naciskiem.Nie otwierając oczu Babcia uśmiechnęła się i odezwała: - A co to się stało? - A nic, przyszłam do Ciebie. Mam goździki na balkon i jagodziankę – nachyliłam się nad jej uchem żeby mnie słyszała, bo nie mi ała założonego aparatu. - Rozmawiałaś z panią doktor? – spytała Babcia (oczy miała nadal zamknięte). - Nie, a dlaczego? - No bo ten masaż mi tak robisz… Myślałam, że tak zleciła pani doktor… - Nie, ja lubię takie głaskanie, więc pomyślałam, że może ty też lubisz? Babcia nadal nie otwierając oczu, z uśmiechem przytaknęła głową, więc głaskałam ją dalej. Po chwili odezwała się znów: - Wiesz, że mama mnie nigdy tak nie głaskała. W ogóle sobie nie przypominam, żeby mnie ktoś głaskał jak byłam dzieckiem. Ma...

O normach

Obraz
[Postać widoczna od tyłu: osoba w białej koszuli i niebieskich spodniach, z białymi anielskimi skrzydełkami na plecach, powiewająca tęczową flagą. W tle fasada kościoła oraz grupa policjantów w odblaskowych kamizelkach] Wiecie co to są „ciche brawa”? To „oklaski” w języku migowym – unosimy ręce i „wkręcamy żaróweczki”. Od razu widać ten aplauz, ale nikomu nie daje on po uszach. Słyszałam o tym kiedyś, ale pierwszy raz doświadczyłam   w Krakowie na konferencji dotyczącej autyzmu (a nie niepełnosprawności słuchu). Jakie to było odświeżające! Przeniosło mnie do wspomnień z wczesnego dzieciństwa MistrzaZen. Pamiętam, że gdy był podekscytowany trzepotał całym sobą, a ja robiłam to samo – tak dzieliliśmy radość. Machanie rękami, choć dość dziwaczne, było bardzo fajne. Aż do czasu, kiedy zaczęłam się poważnie niepokoić jego ścieżką rozwoju. Wiele wskazywało na opóźnienie i nie pasowało do normy. Nie umiałam już tak trzepotać. Czytałam gdzieś, że dziecko trzeba naśladować, jednak...
Obraz
# MojaBabcia Sztuka brania i dawania w jednym by Moja Babcia Wieczorem, leżąc sobie pod kołdrą Babcia wylicza na palcach: - Najedzona, napojona, umyta, otulona, rozśmieszona i jaka jeszcze? – pyta prowokacyjnie? - Ucałowana! Babcia sadowi się na łóżku, a ja na szybko poprawiam poduszkę – - Nie ma to jak ty i ja – komentuje Babcia. Smaruję Babci pięty (coś ostatnio bolą) i przy okazji łaskoczę stopy – - O! Ożyły! Widzisz jaka jesteś cudowna?

Wrocław Na Dobrze

Obraz
# MistrzZen A teraz pora wyjaśnić wreszcie po co właściwie tłukłam się z Mistrzem w te i nazad pociągiem relacji Warszawa-Wrocław! Otóż jechaliśmy tam, by Łukasz mógł odebrać wyróżnienie i zobaczyć swoją pracę na wernisażu wystawy pokonkursowej ("Twój obraz wisi w galerii w innym mieście daleko, bo bardzo się podobał ludziom. Pojedziemy pociągiem to zobaczyć i dostaniesz dyplom"). Przy okazji obejrzał tam jeszcze prace swoich koleżanek i kolegi ze szkoły oraz inne prace z całej Polski, wyróżnione na VII ogólnopolskim biennale malarstwa „Niech Żyje Kolor!”. Impreza odbywała się pod patronatem wrocławskiej ASP – czyli spora sprawa! Pozaszkolna Placówka Dać Szansę była jedyną placówką specjalną, która wzięła udział w tym konkursie, więc tym bardziej nie mogłam sobie darować tego wydarzenia. Nikt inny nie mógł pojechać, a Mistrz ucieszył się z perspektywy podróży pociągiem ( relacja ). Na dworcu czekała na nas Ciocia Agulka (vel Lucy Lu ), a po chwili jakieś pa...