Posty

Wrocław Na Dobrze

Obraz
# MistrzZen A teraz pora wyjaśnić wreszcie po co właściwie tłukłam się z Mistrzem w te i nazad pociągiem relacji Warszawa-Wrocław! Otóż jechaliśmy tam, by Łukasz mógł odebrać wyróżnienie i zobaczyć swoją pracę na wernisażu wystawy pokonkursowej ("Twój obraz wisi w galerii w innym mieście daleko, bo bardzo się podobał ludziom. Pojedziemy pociągiem to zobaczyć i dostaniesz dyplom"). Przy okazji obejrzał tam jeszcze prace swoich koleżanek i kolegi ze szkoły oraz inne prace z całej Polski, wyróżnione na VII ogólnopolskim biennale malarstwa „Niech Żyje Kolor!”. Impreza odbywała się pod patronatem wrocławskiej ASP – czyli spora sprawa! Pozaszkolna Placówka Dać Szansę była jedyną placówką specjalną, która wzięła udział w tym konkursie, więc tym bardziej nie mogłam sobie darować tego wydarzenia. Nikt inny nie mógł pojechać, a Mistrz ucieszył się z perspektywy podróży pociągiem ( relacja ). Na dworcu czekała na nas Ciocia Agulka (vel Lucy Lu ), a po chwili jakieś pa...

Notatki z podróży powrotnej

Obraz
C.d. czyli notatki z podróży powrotnej: „Z przyczyn technicznych Wars jest nieczynny. Za utrudnienia przepraszamy.” – usłyszeliśmy komunikat z głośników w wagonie (bez przedziałów) - Hehe, z przyczyn technicznych – odezwał się chichot dwóch opalonych i połyskliwych pań siedzących po przekątnej za nami. - Trudno jest obsługiwać na leżąco. Hehe. - Pan Wars zaniemógł – panie cieszyły się jedna przez drugą - Ale radził sobie świetnie , póki stał. To trzeba przyznać. – włączył się elegancki pan w garniturze szykujący się do wyjścia – Stał prosto jak żołnierz , ani mu się nie ulewało, ani nic. Tylko miał kłopoty z artykulacją. Ssukrem? – zademonstrował przybierając pijacki wyraz twarzy. „Z powodu awarii jednostki, pociąg jest opóźniony o około 40 minut” – dało się znów słyszeć z głośnika. Awaria jednostki – to zabrzmiało intrygująco. - Zwykle jak jest opóźnienie – zauważyłam – dają gratis herbatę lub kawę, ciekawe jak będzie tym razem, skoro Wars… - Wars zaniemógł. Leży. – u...

Jedziemy z Mistrzem do Wrocławia!

Obraz
Wiedzieliście, że można wylosować miejsca BEZ okna? Otóż można i dostało się właśnie nam. I tak trzeba było się wymieniać, żebyśmy siedzieli razem - tyle narodu podróżuje dziś pociągiem do Wro, a prawie każdy jedzie sam. System w IC dba o to, by klient nie musiał siedzieć z kimś jeśli nie jest to konieczne. 1) Daliśmy radę zdążyć na pociąg 5:45! 2) Mistrz (prawie) zdążył zjeść śniadanie - kanapka sztuk raz, z "masłem chałkow ym" (sezamowe własnej roboty) 3) zgodził się na kupno bułeczki w sklepie na dworcu 4) W pociągu zgodził się ją zjeść i zjadł 5) Nie zgodził się.zdjąć kurtki ani kaptura 6) Nie chce żebym spała, ale jestem na to przygotowana - mam ze sobą jedyną od roku książkę, przy której ani razu nie zasnęłam (dzięki Agnieszka Szpila!) - to moja tajna broń (może zadziała również przy drugim czytaniu) 7) Zorientowałam się, że nie wzięłam w końcu awaryjnych spodni dla Mistrza - zostały w przedpokoju 8) Mistrz wypił pół litra wody (+ wcześniej w domu k...

Plamy na Słońcu

Obraz
Plamy na Słońcu czy co? Central Market, stoję przy kasie. - O bosze zaraz zasnę normalnie – wzdycha kasjerka skanując moje zakupy. - Mam mocno miętową gumę, może pomoże… - proponuję i zaczynam grzebać w plecaku w poszukiwaniu. - Taka jestem zaspana, kawę już piłam i nie pomogła. - A ja mam cukierka malinowego, może pani brak cukru – włącza się dziewczyna stojąca za mną w kolejce. Płacę, kasjerka bierze dary, dziękuje serdecznie. Pakuję zakupy, żegnam się i wychodzę „30 cm ponad chodnikami”. Idę objuczona do domu, aż tu patrzę –  taki piękny słupek stoi, a przy nim chwaścinka jakaś rośnie. Delikatna, przestrzenna, koronkowa. A słupek taki jakiś zielonkawy i posprejowany… Stawiam siaty, zdejmuję tobół i dobywam aparatu. Kadr okazuje się wcale nie prosty, więc kombinuję dłuższą chwilę. Podchodzi młody policjant: - A co pani robi? - A taki ładny słupek z takim chwastem – mówię pokazując o co mi chodzi. - Ma pani jakiś fajny aparat? - O taki. Amatorski, mały ale ma sporo...
Obraz
# MojaBabcia dziś po kolacji. - Babciu, wypij jeszcze trochę, bardzo mało dziś piłaś. - Ja tak popijam tą herbatkę całą noc. - To jakoś bardzo po trochu, takimi malutkimi łyczkami, że nic nie ubywa. -Widzę, że uczysz się robić taka minę jak nauczyciel albo lekarz. Jak myślisz, na ile zdałaś?
Obraz
# MojaBabcia Obudziłam Babcię na śniadanie, bo pora już była najwyższa, żeby wzięła leki. - Och, a ja gdzieś podróżowałam, przez jakieś mosty chodziłam - powiedziała zaspana i dodała nieco raźniej - Nawet nieźle było. - Fajne te mosty? - Jeden to był taki porządny, nie byle jaki… był taki duży, obszerny, na dużej rzece. I byli ci… kajakowcy i… dużo krajów. Babcia zobaczyła moją zdziwioną minę i rzuciła: - Widzisz? Ja byle czego nie śnię!

Strajk Rodziców Osób Niepełnosprawnych

Obraz
W Dzień Próby ciężko było nam wstać. Mistrzowi również. Długo kompletował i układał swoje skarby, pląsał po łazience śpiewając i nie mogąc zdecydować się na konstruktywniejsze ruchy. Powiedzieliśmy mu gdzie i po co idziemy: "Na demonstrację. Pamiętasz? Byłeś już na demonstracjach. Podobało Ci się, były bębny i mogłeś skakać." Nie chciałam mówić mu co to za demonstracja, bo bałam się, że pęknę - to wszystko już mnie przerastało od kilku dni. Choć demonstracja była na 11:30, Mi strz wyszedł z domu głodny i zestresowany (brak śniadania = brak istotnego elementu rutyny). Zgodnie z umową, po drodze nabył w sklepie dwie paczki wafli ("Łukasz, trzy nie zmieszczą się tacie do plecaka, trzeba jedną odłożyć") i z nimi maszerował dalej, nie pozwalając żadnej otworzyć ani schować. Ciężko mu było, co chwila przytulał się do mnie jakby od tego zależało jego życie. Jak dotąd na demonstracjach czuł się świetnie... Ta dla mnie była jednak inna niż poprzednie (podczas m...

Chcemy Całego Życia

Obraz
Mistrz Zen ma 12 lat. Przestałam pracować zawodowo gdy miał około dwóch. Kariery, pomimo ukończonych studiów, delikatnie mówiąc nie zrobiłam. Mając troje dzieci, w tym dwoje ze spektrum autyzmu zwyczajnie nie umiałam. Może niezaradna jestem po prostu i wszystko moja wina... Dzięki stosownemu zapisowi w orzeczeniu Mistrza mogę pobierać świadczenie w wysokości wywalczonej podczas poprzedniej okupacji Sejmu w 2014 roku przez zdesperowane rodziny dzieci z podobnymi orzeczeniami. Papiery te określają zdolność dziecka do "samodzielnej egzystencji". Im niższa - tym większa szansa na świadczenie dla rodzica. Żyć - nie umierać! Żyć - nie pracować! Alleluja! Słodko, prawda? Przyznaję - na początku to była spora ulga, bo dzielenie ról to niezłe wyzwanie. Nie tylko logistyczne, ale i emocjonalne. Poziom stresu związanego z sytuacją rodzinną jest tak wysoki, że nie każdy da radę jeszcze coś z siebie dać w pracy. A perspektywą nie jest tutaj stanięcie na rzęsach i zwalczenie c...

...a łzy płyną

Obraz
Gdy Mistrz Łukasz miał dwa i pół roku został przyjęty do niepublicznej poradni rehabilitacyjnej na nieodpłatną terapię. Pani neurolog po wywiadzie i badaniu powiedziała „Przyjmujemy go, dostanie u nas więcej godzin zajęć tygodniowo niż daje państwo. Ja tu napiszę czego mu potrzeba... Ale musi pani być gotowa na to, że pani syn znajdzie się wśród dzieci bardzo, bardzo chorych…”. Machinalnie odpowiedziałam, że oczywiście jestem na to gotowa… I poradziłam sobie, oboje sobie pora dziliśmy. Nie płakałam widząc te wszystkie dzieciaki przywożone, przynoszone, przychodzące na zajęcia. Czułam się czasem dziwnie, bo Łukasz wyglądał przy niektórych jak okaz szczęścia, zdrowia, pomyślności - uczył się zapinać buciki, mówił „nienienie” gdy mu coś nie pasowało, śmiał się , nucił, śpiewał, biegał, skakał, cieszył. Nie płakałam też gdy widziałam młodego, przystojnego ojca, który czule mówił do spastycznej córeczki, choć nie było z nią właściwie żadnego kontaktu. Żadnego, gestu, spojrzeni...
Obraz
# MojaBabcia Zapytałam Babcię jak opiekować się osobami starszymi: - Brzydko by było powiedzieć, że trzeba traktować tak jak dzieci, ale coś w tym sensie. Dla mojej mamy najważniejsza była punktualność. Ściana mogła się rozlecieć, ale musiało być punktualnie! [Babcia przez 12 lat opiekowała się swoją matką] Ogólnie można powiedzieć, że zaburzenia są. Sama widzisz. Raczej same widzimy… Łagodność, pogodność, uśmiech. Uśmiech Pani Danuty [Mamy Tomasza] to jest wart ceny! Twój też, ale ona ma chyba budowę do tego. - Tu Babcia pokazała na kości policzkowe i kąciki ust i roześmiała się. - Nie wiem jak ty to opiszesz, ale ja nie umiem inaczej. Co lubi staruszka, a czego nie lubi. No i kolory! Ważne jest jakie akceptuje a jakich nie. Pamiętasz o tej koszuli mojej mamy?* Ale ze staruszkami to trudne jest, sama po sobie wiem. Chciałoby się porozmawiać na ważne, ciekawe tematy, ale to nie jest takie łatwe, jak jesteśmy długi czas od takiego normalnego życia odsunięci. Unikam do...

Dzień Świadomości Autyzmu

Długie lata wiedziałam, że na początku kwietnia jest Dzień Świadomości Autyzmu, ale nie interesowałam się tym. Jakieś smętne mi się wydało, to co widziałam tego dnia w mediach, więc olałam temat. Uznałam, że to przekaz nie dla mnie, nie do mnie – więc niech bawią się beze mnie. Nie miałam siły ani chęci walczyć. Gdy Łukasz był w przedszkolu, pewnego 2 kwietnia dostałam od dziadka chłopca z jego grupy fajny znaczek z fotografią: fragmentem niebieskiego swetra z widoczną jedną dłonią. Nosiłam go ponad rok na plecaku, bo był ładny i nie było na nim słowa „Autyzm”, ani żadnych mądrości. To ja wiedziałam co on dla mnie oznacza. Był to prezent od niezwykłego dziadka, który w szatni śpiewał mojemu synkowi zawsze tę samą piosenkę o zajączku („z pokazywaniem”!) i zawsze był pozytywnie nakręcony na kontakt ze swoim wnukiem z ZA. Miał zawsze milion pomysłów na wspólne zabawy i wyprawy z nim. Pamiętam, że tamtego dnia zabrał swojego wnuczka do Zachęty. Ja nie miałam weny, dla mnie...

Elizeum

Odwiózłszy Mistrza do szkoły jadę sobie autobusem do domu. Ja -matka-Polka-wielbłądzica po drodze muszę sobie oczywiście wypchać plecak i siatkę żarciem dla siedmiu osób. No bo jakże to tak, na luzie wracać! No więc jadę sobie, wiozę te różne smakołyki, słoneczko świeci, droga wolna, zero korka - bajka po prostu. Dzwoni telefon, odbieram: - Cześć, dzwonię bo jesteś tutejsza. Nie wiesz gdzie w Twojej okolicy jest bank X? Wiem, tłumaczę gdzie jest i pytam: - A co, jesteś gdzieś blisko? - Tak, na 10:40 mam wycieczkę dzieciaków. Chcą zobaczyć jak zimują nietoperze i pomyślałem sobie, że pokażę im jakieś miejsce zamykane, żeby potem tam nie polazły i nie męczyły tych nietoperzy. Może wbiłabyś się teraz ze mną do Elizeum? - Słuchaj, ja właśnie zjeżdżam Książęcą, zaraz tam będę! Kolega czeka na mnie na skrzyżowaniu. Do przyjazdu wycieczki mamy godzinę. Ze słonecznego parku, z siatą zakupów wchodzę prosto do "Najbardziej tajemniczego zabytku Warszawy" - podziemne...

Pieśń Mistrza Zen

Obraz
Dziś przed snem Mistrz Zen śpiewał tak: "Choć nie umiem się wysłowić I czekamy I na przedmiot My możemy cię wysłowić Choć nie umiem się wysłowić I czekamy I na przedmiot Czas najlepszy Czas najlepszy Nie będziemy cię wysławiać Czas najlepszy Czas najlepszy"

“Because I'm the Mother, That's Why!”

Obraz
“Because I'm the Mother, That's Why!” Kubek z takim napisem chcieli mi podarować przyjaciele, ale… gdy wrócili do sklepu by go kupić, już go nie było – jedyny egzemplarz dostanie ktoś inny. Czuję się jednak obdarowana i na swój sposób posiadam go w mojej kolekcji. Mogę napić się herbaty w wirtualnym kubku – nie każdy ma takie szczęście. Wczoraj rano pojechałam pociągiem poprowadzić szkolenie dla trzydziestu osób pracujących w szkołach na stanowiskach dyrektorskich, pedagogicznych i psychologicznych. Dwie części po półtorej godziny każda, z przerwą na obiad. Temat trochę mój, a trochę narzucony, ale ok – czułam, że dam sobie radę. Jadąc ze zdziwieniem odkryłam, że nie boję się już tych ważnych, eleganckich pań, które przywykły do tego, że na co dzień to one uczą i to ich się słucha. Nie boję się już ich ocen, nie boję się też wizytatorek, które przyglądają się mojej pracy. Nikt nie uczył mnie jak projektować i prowadzić warsztaty, bazuję na własnych obserwacja...

Myślałam, że hoduję tylko mech

Obraz
Myślałam, że hoduję tylko mech Wczoraj przygrzało słoneczko i maleńka ferajna zaczęła łazić po ścianach. Tycie jak ziarenka piasku ślimiątka i jeszcze jakiś kolega lub koleżanka z nóżkami!   Lecąc po Mistrza wcinałam banana, bo nie zdążyłam posilić się w domu. Zagadnął mnie jakiś podpity pan (od dawna) - odpowiedziałam najuprzejmiej jak umiałam i już już miałam uciekać, gdy przeciągając samog łoski powiedział: "Bo pani jest zwiastunem wiosny... Bo pani jest zielona..." Pokazał mi , pomachał i pobiegłam dalej. Gdy zapakowaliśmy się z Mistrzem do autobusu okazało się, że jest awaria - on miał projekt, że ja usiądę obok niego, ale miejsce było zajęte. "Poproszę siadać", "Siedzieć razem" - "Mistrzu, ty siedzisz, ja stoję, miejsce jest zajęte, to jest w porządku" - w kółko i na okrągło i na różne sposoby - "Ty chcesz siedzieć razem, ja chcę stać, pani chce siedzieć".... Łukasz patrzył intensywnie w oczy pani si...
Obraz
# MojaBabcia     - Tak pijemy tą herbatę jak kielicha. - zaśmiała się Babcia. Stuknęłyśmy się więc filiżankami siedząc na jej łóżku. - 100 lat moja wnuczko! - A życzysz mi tyle? - spytałam prowokacyjnie. Babcia namyśliła się, po czym omiotła dłonią pokój i spytała: - A dobrze by ci tu było? Teren jest chyba wystarczający... - Teren mi się podoba, ale nie wiem jaka będzie opieka na tym terenie za kilkadziesiąt lat. - roześmiałam się. - Tu będziesz miała apa... apa... - Apartament? - Nie, no wiesz... tu będzie takie stanowisko obserwacji chorego... - Babcia wskazała ścianę nad ludwikowską komodą. - Wiesz, te urządzenia, które wysyłają sygnały tu i tam i wszyscy wiedzą co się dzieje z... z... - A ty byś chciała mieć tu taką aparaturę? Babcia skrzywiła się tak bardzo, że przez chwilę wyglądała zupełnie jak nie ona. - Nie bardzo.

Dzień Myśli Braterskiej

Obraz
Nigdy nie byłam harcerką, tak jakoś wyszło. Nigdy nie ciągnął mnie mundur, a właściwie, to nawet odpychał. Ciągnął mnie las, namioty, obozy. Ale kobiety z rodziny mówiły, że to dla mnie za trudne warunki, że są alarmy nocne i każą biegać z ciężkim plecakiem wokół obozu, że nocą na warcie każą stać... No to mi się odechciało. Koleżanki z podstawówki dawały radę, ja uwierzyłam, że nie dam. Na pierwszy obóz pojechałam mając 20 lat dzięki bratu. Bez munduru, za to z ciężkim plecakiem, który nosiłam co dzień w nowe miejsce, gdzie na ognisku gotowaliśmy ryż z zanętnikiem i parszywą herbatkę z okruchami lasu. Rozwaliłam wargę i musiałam jechać stopem żeby ją szyć (dziś żałuję, że blizna została tak mała i nikt jej nie widzi). I jakoś dałam jednak radę. I może te dziesięć, dwanaście lat wcześniej też bym dała! I byłabym pewnie kimś trochę innym, trochę może mocniejszym, może miałabym więcej wspomnień - materiału by siebie budować jako osobę silną, która MOŻE i DA RADĘ. Nie na "m...